Wizyta w browarze Calsberg i połączenie kawiarni z pralnią!

Była już długa podróż, zwierzaczki, trochę historii i sporo złota. Czas na coś co, na co długo i pewną dozą zniecierpliwienia czekałem. Wizyta w browarze Carlsberga połączona z degustacją piwa 😀 Możemy zobaczyć stary browar, poznać historię browarnictwa na świecie, dowiedzieć się nieco więcej o założycielu J.C. Jacobsenie i jego synu, zrozumieć proces powstawania piwa oraz towarzyszących mu odkryć naukowych. Jest tego naprawdę sporo.

Czy wiecie, że pracownicy firmy Carlsberg zwykli dostawać dzienne #Racje Piwne? W latach 1860 a 1890 były to około 4 litry, po tym czasie już tylko 2. Czyż to nie wspaniała praca? 😀

Co moim zdaniem jest ciekawe, to stajnie. Tak, stajnie! Wiecie, aktualnie, w czasach nowożytnych wielkie zakłady produkcyjne mają swoje floty samochodowe, natomiast kiedyś, miały ‘floty konne’. Czyż to nie jest fascynujące? Wóz pełen skrzynek z piwem, ciągnięty przez dwa konie na ulicach Kopenhagi, to piękna wizja, jakże odmienna od “Węgiel! Węgiel! Kup pan Węgiel!” które słyszałem tak wiele razy, w moim rodzinnym mieście Zabrzu 🙂

Znajduje się tutaj również największa na świecie kolekcja pełnych butelek piwa, którą zapoczątkował Leif Sonne. Aktualnie jest tutaj 16919 unikalnych sztuk i oczywiście są polskie butelki z takich browarów jak Okocim czy Specjal. Nie ma tutaj oczywiście małych, jakże popularnych teraz kraftowych browarów. W skład kolekcji wchodzą tylko duże partie z osadzonym poziomem standaryzacji produkcji (cokolwiek to znaczy 😉


Na koniec zwiedzania docieramy do miejsca-sklepu-pubu o szumnej nazwie “Exbeerience” i zostajemy poczęstowani wybranymi przez nas piwami. Są super świeże i całkiem smaczne, każdy na pewno wybierze dla siebie coś dobrego. Każdemu przysługuje jedno, lub dwa (jeśli zrezygnujemy z gadżetu firmowego) piwka. Ja mam szczęście, lubię piwo i w końcu jestem Reporterem TT-Line, więc udało mi się skutecznie zagadać Pana Barmana i wypić trochę więcej. Co więcej, miałem do tego świetnych towarzyszy. Podczas zwiedzania poznałem dwoje polskich turystów Mad i Juliana (pozdrawiam serdecznie!), z którymi spędziłem naprawdę fajny czas, rozmawiając o życiu i upijając się polskim piwem w Kamperinio. Visit Carlsberg zdecydowanie polecaMY!

#The Laundromat Café

Wieczorne rozmowy przy piwie w Kamperinio były tak żywe, że ‘komuś’ wylało się piwo na narzuty i zmuszony byłem skorzystać z usług The Laundromat Café. Bardzo ciekawe połączenie pralni (takiej jak na amerykańskich filmach) z knajpą pełną świetnego jedzenia. Zamawiamy kolację, wrzucamy pranie i czekamy, już z pełnym brzuszkiem. Czas możemy też urozmaicać rozmowami z innymi ludźmi oczekującymi na swoje brudy. To fascynujące, jak ludzie otwierają się w takim miejscu. Głębokie rozmowy o życiu i sensie istnienia, oraz o wartości czystej bielizny. Dakocie też się podobało, bo pozwolili jej siedzieć ze mną, w kocu. Lubimy to!

\

Zobacz pozostałe relacje z wyprawy do Kopenhagi!

Zapisz się do newslettera
Adres email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *