Wszystkie wpisy

Zielono, pięknie, pysznie… Skania!

Zielono, pięknie, pysznie… Skania!

Jesteśmy w Skåne, a po polsku – w Skanii. Broszurka, którą dostaliśmy na promie, mówi, że będzie zielono, pięknie, pysznie (mmm) i różnorodnie. Przekonuje nas ten opis, bo chcemy do natury, kochamy jeść i nie znosimy nudy, dlatego ahoj przygodo! Skåne, dotarliśmy!

Pierwszym doświadczeniem, jakim wita nas ten region w południowej Szwecji jest Święto Lata, czyli Midsommar. Szwedzi bawią się, tańczą i dekorują kwiatami swoje domy, świętując nadejście tak przez nich wyczekiwanej pory roku. Lato jest w Skandynawii krótkie, a przez to szczególnie ważne.

Midsommar to święto ruchome, które przypada zawsze w sobotę pomiędzy 20, a 26 czerwca. Obchody zaczynają się w piątek po południu, kiedy na wybranych polanach lub placach stawiany jest opleciony kwiatami słup. To wokół niego będą tańczyły tłumy (lub jak się później okaże w naszym przypadku – grupki) ludzi. My nasze pierwsze Midsommar w życiu obchodzimy na terenie przepięknego założenia ogrodowo-pałacowego Norvikke w Båstad. Wchodzimy na hasło „Reporter TT-line”, a pierwszą główną atrakcją dla Dakoty jest robot koszący trawę. Jak się później okaże, takich robotów jest w Skandynawii całe mnóstwo i zamieszkują one większość przydomowych ogródków.

.

Główną aleją zmierzamy w stronę pałacu, w którego pobliżu odbywa się główna część świętowania nadejścia lata. Jest wodzirej, który śpiewa i zachęca wszystkich do tańca, grupka ludzi, która wygląda na zachęconą i większość siedząca dookoła z koszami piknikowymi i w wiankach na głowach. Pauli też chciała wianek z  ciętych kwiatów, ale zrezygnowała zaraz po zapytaniu o cenę. Okej, 150 koron to jednak trochę za dużo, jak na rozpoczęcie naszej przygody. Jest też stanowisko z hot-dogami, w przyjaznej cenie 30 koron, ale my szukamy dalej. Wyczytaliśmy, że tradycyjnym posiłkiem tego dnia jest marynowany śledź z ziemniakami i żółtkiem jajka. Obiecujemy sobie, że to dziś zjemy.

W pobliżu pałacu jest przestrzeń z ulami i altana, w której można zobaczyć pracujące pszczoły i przebrać się w strój pszczelarza. Białe kurtki są piękne i Pauli marzyło się zabrać jedną do domu…no ale jednak sumienie nie pozwoliło.

Świetnie się eksploruje, ale nasze żołądki dość wyraźnie dają nad do zrozumienia – chcemy jeść. Bardzo. W pałacu jest piękna przeszklona restauracja, do której nie możemy wejść z Dakotą (smutek), więc pozostają nam miejsca na zewnątrz. Ale nie narzekamy, tam też jest ekstra! Zamawiamy jedno tradycyjne danie ze śledziem i jedno z pieczoną białą rybą (do dziś nie mamy pojęcia jaką, ale ważne że smaczną). Każdy je po połowie, Dakota zjada ziemniaczki. Śledź jest zaskakujący. Intensywny, korzenny, bardzo aromatyczny. Naprawdę pyszności, ale cieszy nas, że nie zamówiliśmy 2 takich samych porcji, bo to jednak trochę za dużo śledzia na jedną osobę. (zdjęcie powyżej)

Kontynuujemy spacer przepięknymi ogrodami Norvikken, jest różnorodnie, bo ogrody są podzielone stylowo i tematycznie. Przestrzeń dookoła samego pałacu jest perfekcyjnie zaplanowana, doskonała w każdym detalu. Im dalej od głównej alei, tym natura jest bardziej dzika i mniej poukładana. Są nawet stanowiska z wodą dla Dakoty, łał!


Midsommar to też czas, w którym Szwedowie szczególnie chętnie urządzają wesela. A czy macie pomysł na bardziej bajeczny ślub niż w takich ogrodach z muzyką na żywo? Hmm, pewnie macie, ale para młoda, którą spotkaliśmy wyglądała na zachwyconą. I to się liczy!

 

 

 

 

Śledź Reportera TT-Line na FacebookuWyrusz do Skandynawii z TT-Line