Oko w oko z wikingami, część 1

Skania to miejsce, gdzie historia i kultura bitnych wikingów łączy się z czasami współczesnymi. Dlaczego? Bo z jednej strony, Szwedzi dumni ze swej wikińskiej przeszłości, na terenie skansenów i grodów z wielkim pietyzmem odtwarzają sposób życia w tamtych czasach, a w okresie letnim odbywają się jarmarki, turnieje, regularne bitwy, budowane są repliki statków, wytwarzane dawnymi technikami przedmioty codziennego użytku, broń oraz ubranie. Z drugiej zaś strony, każdy obecnie ma do czynienia ze słynnym runem B, więc warto poznać miejsce, z którego pochodzi. Mam tu na myśli powszechnie używanego Bluetooth… A czy wiesz, że to oprogramowanie wynalazł Jim Kardach, mieszkaniec Skanii, zafascynowany pierwszym królem wikingów Haraldem Sionozębym (Bluetooth), dlatego też logo zawiera inicjał króla w zapisie runicznym. Pomyślałam więc, że warto wybrać się szlakiem wikingów i wczuć się w atmosferę tamtych czasów, zwłaszcza, że jest to tak blisko Polski! Podróż do pasjonującej przeszłości rozpoczęłam od bałtyckiego portu Trelleborg, nie tylko ze względu na dobre połączenie promem TT Line ze Świnoujścia, ale również dlatego, iż sama nazwa miasta wskazuje na swe wikińskie pochodzenie. Kiedy w 1988 roku odkryto na wybrzeżu Skanii pozostałości kolistej twierdzy wyjaśniło się skąd właściwie pochodzi nazwa miasta, która oznacza właśnie okrągły fort: trelle (okrąg) – borg (twierdza). Twierdza, którą możemy zwiedzać dziś, to rekonstrukcja wykonana w 1995 roku w miejscu oryginalnego obiektu, wśród innych miejskich budynków, które kontrastują z drewnianymi umocnieniami, gdy patrzy się na okolicę z wnętrza trelleborga.

Polecam zdecydowanie odwiedzenie dosyć nietypowego muzeum, które znajduje obok twierdzy. Nietypowego z tego względu, że eksponaty zgromadzone na wystawie “Oko w oko” to w głównej mierze szkielety ludzkie liczące ponad 7000 lat, umieszczone w pozycjach i w otoczeniu, w jakim je znaleziono, a więc na bagnach, torfowiskach, w kurhanach, przytulone, odwrócone plecami, trzymające broń. Słynna jest zwłaszcza czaszka Wikinga sprzed 1000 lat z runem wyrytym na zębie! Dodatkowo można zobaczyć rekonstrukcję jego ciała z wosku… Zachowane przedmioty używane w codziennym życiu, narzędzie służące Wikingom do czyszczenia uszu, grzebienie do czyszczenia brody i oddzielne do włosów wskazują na zamiłowanie tego ludu do higieny, i mit o zaniedbanych i zarośniętych dzikich ludach Północy można między bajki włożyć.
cdn….

Zapraszamy do walki!

Wystawa w muzeum wikingów w Trelleborgu świetnie oddaje koloryt i stanowi dobry wstęp do podróży w czasie po osadzie Skateholm – miejscu zamieszkania społeczeństwa myśliwskiego, którego początki sięgają około 7 tysięcy lat wcześniej.

Podczas mojej wizyty w twierdzy, w październikowe ciepłe przedpołudnie mogłam zobaczyć „sparring” pomiędzy królem Haraldem i jego synem. Walka była zacięta i mimo, że młody nie chciał odpuścić, jednak doświadczenie króla wzięło górę. Niestety, mimo szczerych chęci okazało się, że zupełnie nie posiadam uzdolnień do strzelania z łuku, ale co pocieszające, całkiem nieźle wyszły mi podpłomyki pieczone na ognisku pod kierunkiem Lindy. Mimo, że moje włosy i ubranie długo jeszcze były przesiąknięte dymem, to jednak satysfakcja z pochwał jakie usłyszałam od częstowanych moim wyrobem gości, była bezcenna.

Idealnym miejscem na regenerację po zwiedzaniu twierdzy i muzeum jest kawiarnia Odin, serwująca szwedzkie przysmaki i aromatyczne kawy. Ja kupiłam w niej oryginalne magnesy z inskrypcjami, monety z runami i strategiczną grę planszową Wikingów Hnefatafl, świetny prezent na długie, jesienne wieczory.

Zapisz się do newslettera
Adres email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *