Kristianstad i okolice


Skoro byłem tak blisko, to dlaczego by nie wpaść w jakieś fajne miejsce w Skanii i doświadczyć czegoś ekstra, prawda? Prawda!

 

#Naturum Vattenriket

Budynek widziałem już podczas poprzedniej wyprawy, wtedy Kristianstad nazywałem makietą, ponieważ w czasie Midsommar miasto było jakby wymarłe.

Tym razem miałem okazję zobaczyć to cudo od środka, oraz zjeść pyszne danie w fantastycznej restauracji, z naprawdę urzekającym widokiem. Naturum pełni funkcję centrum dla otaczającego go Wodnego Królestwa. Jest miejscem w którym możemy posłuchać o historii miejsca, jego przemianach, jest również, a raczej przede wszystkim punktem startowym ścieżek i tras biegnących przez Vattenriket. Jak mówią przewodnicy, fajnie, że przyszliście (do budynku) ale czas już wyjść na spacer 🙂

Vattenriket, czyli chronione tereny wodno-zielone przylegające do miasta Kristianstad są czymś naprawdę niezwykłym. Przykład ten pokazuje jak ludzie i przyroda mogą koegzystować w harmonii. Jednak droga do tego stanu rzeczy nie była tak prosta. Historia tego miejsca opisywana jest w trzech etapach.

1#Vattenrikt, co oznacza mniej więcej ‘bogactwo wodne’ odnoszące się do bogatego życia fauny i flory dzięki terenom podmokłym. W 1749 roku na terenach tych był sam Karol Lineusz, opisując wiele nowo odkrytych gatunków zwierząt.

2#Vattensjukt, kolejny etap w historii to ‘wodne ścieki’ to czas, kiedy ludzie nie doceniali przylegających zbiorników wodnych oraz nie rozumieli ich znaczenia dla środowiska, więc wykorzystywali je w najsensowniejszy w ich opinii sposób. jako śmietnisko. to czas, w którym ten niezwykły biom bardzo ucierpiał. jednak natura jest nie do pokonania.

3#Vattenrike, czyli wodne królestwo. W moment, w którym uświadomiono sobie niezwykła wartość tutejszych terenów. Zaprzestano niszczenia lokalnego środowiska, natura odbudowała się i dziś jest niesamowicie bogata, a wszyscy w Kristianstad są z niej dumni.

W samym budynku znajduje się super knajpa z przepysznym jedzeniem i lokalnymi produktami. To naprawdę imponujące, że większość restauracji które odwiedziłem korzysta z lokalnych produktów, warzyw, oraz sprzedają takie cuda jak miody, napoje, lokalne piwa.

Od kucharza prowadzącego kawiarnię dostałem najostrzejszą paprykę na świecie z jego przydomowej hodowli. Tak się składa, że Carolina Reaper (chilli) parę dni po otrzymaniu jej przeze mnie, stała się drugą najostrzejszą papryką na świecie 😀 Haha, co za przypadek!

Polecam Naturum, szczególnie na długie spacery i rozkoszowanie się naturą.

 

 

Zapisz się do newslettera
Adres email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *